No i ruszyło... Pierwsza od długiego czasu tak wczesna pobódka, pierwszy ranny spacer miastem, ale i też długo oczekiwane spotkanie znajomych i brak rutynowej nudy.Nie mam jeszcze planu lekcji na cały tydzień, ale perspektywa wysiedzenia jutro na BIOLOGII, HISTORII,GEOGRAFII, MATEMATYCE, FIZYCE, MATEMATYCE (o zgrozo, kolejnej!) i ANGIELSKIM mnie przeraża.
Co do zdjęć, to takie moje pożegnanie wakacji. Zawsze będą mi się kojażyć ze swobodą, długimi godzinami nic nierobienia, zapachem świeżych owoców, pracą nad sobą, podróżami i realizacją marzeń, na które w roku szkolnym nie mam czasu. Choś je kocham, to nie wiem czy mogłyby trwac wiecznie.. Czasami przydaje się kopniak w tyłek, który wyrywa mnie z lenistwa, ale czy takim kopiakiem muszą być akurat dwie matematyki mądrze przedzielne fizyką?! Moim zdaniem nie.